„Jak byś się poczuł, gdybyś odkrył, że społeczeństwo w którym chciałbyś żyć istnieje. Pomijając parę lokalnych niedogodności w rodzaju eksploatacji, wojen, dyktatur i głodu? (…) anarchistyczne społeczeństwo, społeczeństwo, które organizuje się samoistnie bez władzy, ciągle istnieje, tak jak ziarno przykryte śniegiem, przygniecione ciężarem państwa i jego biurokracji, kapitalizmu, jego marnotrawstwa i niesprawiedliwości, nacjonalizmu i jego samobójczych lojalności i nietolerancji religijnych z ich przesądnym separatyzmem.”

To ciepłe i typowe dla Colina Warda pytanie próbuje wyjść poza – totalne w swojej genezie – koncepcje „czystości”, „prawdziwości” anarchistycznej społeczności i anarchistycznego działania, poza wybór „wszystko albo nic”. W swoich pismach i badaniach Ward, brytyjski myśliciel anarchistyczny i architekt, zdejmuje z anarchizmu ciężar utopii, ciężar konkretu, który został wymyślony i należy do niego dążyć. Ward zdejmuje ciężar stworzenia nowego człowieka, nowej kultury, budowy nowego świata od zaraz. Kiedy pisze o ziarnie to myśli raczej o roślinie, która rośnie latami a po drodze się wygina i przykrywa śniegiem, niż takiej, która wybija się w ciągu jednej nocy. Kiedy pisze o anarchistycznej społeczności, organizacji czy praktyce to o bardziej lub mniej „anarchistycznej”, „egalitarnej” czy „dobrowolnej”. Zawsze zanurzonej w wielu kontekstach, w ludzkich możliwościach i pomyłkach. I mimo że Ward zdaje sobie sprawę z tego, że wielu państwo się opłaca i wielu lubi być rządzonymi, to przekonany jest, że to głównie dzięki wzajemnej pomocy i dobrowolnym związkom, a nie przymusowym instytucjom istnieje społeczeństwoNie jest to silna idea, budowa Nowego Jeruzalem i Raju na Ziemi, a raczej radość z budowy z sąsiadami szopy. Jednak Nowego Jeruzalem nikt nigdy nie widział i „w tym świecie” nie zobaczy, a w okolicach Essex stoi kilka szop i kilka domów.

Z tych samych powodów Ward opisywał częściej przeszłość i teraźniejszość niż stany idealne koncepcje. Opisywał działania zakorzenione w codzienności, które jednak zachowały autonomię lub wręcz sprzeciwiały się dominującym zasadom. Jak sam pisał, „nie jest to nowa wersja anarchizmu. Gustav Landauer postrzegał anarchizm nie jako odkrycie lecz jako aktualizację i rekonstytucję czegoś, co było zawsze obecne, co istnieje obok państwa, lecz wciąż jest hamowane i marnowane. Współczesny anarchista, Paul Goodman, widział to podobnie: Wolne społeczeństwo nie może być „nowym porządkiem” zastępującym stary porządek; musi być rozszerzeniem sfer wolnej aktywności na całe życie społeczne„. Ward podkreślał, że społeczeństwo, posiada wiele mechanizmów działania i różnorodnych punktów odniesień w zależności od sytuacji. W niektórych dominują formy autorytarne w innych anarchistyczne i wiele, wiele pośrednich, często równolegle, choć w rożnych proporcjach. W społeczności anarchistycznej po prostu formami najczęściej występującymi są te, które odrzucają instytucjonalne autorytety i instytucjonalną władzę, wiele pozostawiając umowie. Ważne jest także, że wprowadzenie jednej metody, czy jednego punktu odniesienia – np. ekonomii, zysku, produktywności – do całości życia społecznego zawsze go wyjaławia.

Colin Ward, był także architektem i sprawie mieszkaniowej poświęcał wiele uwagi. Dotkliwy, powojenny brak mieszkań stał się powodem krytyki idei państwowego budownictwa masowego. Idei „dawania” mieszkań robotnikom przez urzędników klasy średniej.

Ward podkreślał nieznośne założenie, że przyszły mieszkaniec jest „bezradnym i obojętnym konsumentem”, krytykował strach przed oddaniem mieszkańcom wpływu na własne otoczenie, oraz strach przed oddaniem pustostanów, które niejednokrotnie burzono (np. z powodu „wielkich projektów” modernizmu) zamiast pozwolić je zasiedlić. Ward wykazywał, potrzebę i umiejętność kształtowania własnego środowiska przez mieszkańców za przykład dając metodę Segala (tekst Warda opowiadający o Segalu), tradycję spółdzielczą czy skłoting. Z tych powodów opowiadał się także za liberalizacją prawa budowlanego w dziedzinie domów jednorodzinnych, zwracając uwagę na potrzebę dopuszczenia organicznej, długotrwałej, nieprecyzyjnej organizacji budowy, z możliwością łatwej zmiany pierwotnego projektu, a także proponował wydzielenie pewnej powierzchni gruntów w każdej gminie pod swobodną zabudowę jednorodzinną.

Te zainteresowania przełożyły się także na jego historyczne badania, które obejmowały tradycję budowy domów własnymi rękami na terenach „niczyich”, skłotingu, spółdzielczości i samopomocy.

Niewątpliwie na idee Warda wpływ miały lata, które nadeszły bezpośrednio po IIWŚ: problem przeludnienia i niedoborów żywności, skłoting lat 40, charakteryzujący się zajmowaniem nieużytkowanych baz wojskowych i zaludnianie podmiejskich ogródków działkowych zwanych plotlands. W obu tych przypadkach, tam gdzie inni widzieli prozaiczną codzienność, Ward dojrzał, pewnie równie prozaiczną – anarchię w działaniu.

Mnie szczególnie interesuje historia plotlands >>>>>>>>

_____________________________________________________

* M. Bierdiajew, Nowe Średnioweicze

Reklamy