Autonomia budynku czy zespołu budynków jest jedną z ciekawszych koncepcji projektowania, czasem jednak jest po prostu jedynym wyjściem. Na squatach brak podpisu właściciela nieruchomości często uniemożliwia podpięcia podstawowych instalacji takich jak woda, prąd i gaz. Oczywiście można montować butle gazowe, prąd czerpać z akumulatorów, czy generatorów, ale zdobycie tych dóbr jest problemem przynajmniej w początkowej fazie zasiedlania pustego budynku a i później ograniczenia generatorów czy akumulatorów utrudnia użytkowanie urządzeń potrzebujących stałego dostępu do prądu jak lodówki natomiast użytkowanie gazu do ogrzewania wody może być ograniczone ze względu na ceny butli. Nawet jeśli posiadamy niezły, autonomiczny system pozyskiwania takiej czy innej energii warto go odciążać jak tylko efektywnie można. W tym poście chciałbym przedstawić kilka koncepcji urządzeń które umożliwiają od pierwszych dni posiadanie takich dóbr jak lodówka, palenisko, ciepła woda bez podłączenia do sieci miejskich i bez potrzeby zdobywania gazowych butli czy generatorów.

1. Lodówka.

źródło: practicalaction.org

Prostota konstrukcji tej lodówki dorównuje tylko prostocie zasad według, których ona działa. Wszyscy wiedzą, że człowiek chłodzi ciało pocąc się a w zasadzie, dzięki temu, że woda, która jest głównym składnikiem potu paruje odbierając ciepło ciału. Na tej samej zasadzie działa lodówka, która utrzymuje znacznie niższą temperaturę i wilgotność w okolicy 65% w glinianym naczyniu. To gliniane naczynie znajduje się w drugim, odpowiednio większym ( o ok 1/4) naczyniu a pomiędzy nimi po obwodzie i od dołu znajduje się wilgotny piasek. Wszystko to przekrywamy mokrą, grubą szmatą. To proste urządzeni nie pozwoli nam osiągnąć wydajności lodówki, nie da nam 5-10 stopni Celsjusza przy trzydziestu na zewnątrz, ale przy względnie wysokiej wilgotności wewnątrz znaczącą wydłuży żywotność warzyw i owoców.

Ważną sprawą jest to, że działanie lodówki zależne jest od warunków atmosferycznych (inni powiedzą, że jest to wspaniały, inteligenty wynalazek), tzn, że jego efektywność termiczna (a więc stosunek temperatury na zewnątrz i wewnątrz naczyń lepsza jest w dni suche i gorące niż chłodne i mokre, ponieważ zmienne jest intensywność parowania, nie zmienia to jednak faktycznie warunków w jakich przetrzymywane jest jedzenie. Natomiast minusem wersji podstawowej lodówki jest potrzeba „podlewania” piasku (choć jestem pewien, że można to zautomatyzować).

Pamiętać jednak trzeba – jak w przypadku wielu innych śmieciowych technologii, że przystosowane są one do krajów południa i tam są najbardziej efektywne i najbardziej znaczące.

.

2. Świetlik dachowy/żarówka solarna.

Opisywałem ten pomysł niedawno. Podstawowym tworzywem jest litrowa butelka po wodzie czy pepsi (instrukcja). Wypełniona wodą i wybielaczem, zamontowana w taki sposób, by pół jej wystawało ponad dach i połowa wisiała w mieszkaniu (nie widzę tez przeciwwskazań by montowane to było w dziurze w ścianie) – staje się żarówką solarną, czy świetlikiem o niezbadanej w Polskich warunkach mocy (w warunkach Filipin jest to do 60W).

Woda, którą wypełniona jest butelka transportuje światło, natomiast wybielacz konserwuję wodę, uniemożliwiając rozwijać się zarazkom, co daje temu rozwiązaniu 5-letnią trwałość.

.

3. Panele solarne

Nie mam oczywiście ambicji by sklecić tu, teraz instrukcję na dobrze działający panel, ale chciałbym pokazać, że możliwości jest wiele i wiele jest wiedzy w sieci. Panele solarne do podgrzewania wody użytkowej, w wersji zrób to sam są sprawdzone w Polsce i w internecie znajduje się kilka instrukcji na ich produkcję. Panele robi się z plastikowych rurek, plastikowych butelek i kartonów po mleku, paneli grzejnikowych.

W warunkach ponownego wykorzystania śmieci czy brakach pieniędzy – jest to tym lepsze urządzenie im mniej się od niego oczekuje. To może nie brzmi zbyt zachęcająco, ale chodzi mi o to, że by podgrzać wodę do mycia w lecie, czy na wiosnę w prostym (by nie powiedzieć prostackim), tanim panelu naprawdę niewiele trzeba, a jest to oszczędność gazu, czy choćby ułatwienie w postaci darowania sobie palenia w piecu w środku lata. Taki najprostszy kolektor powinien mieć – poczynając od dachu – izolację pomalowaną na czarno, jakąś formę rurek pomalowanych na czarno i jakąś formę przezroczystego przekrycia, wszystko to zamknięte bocznymi ściankami, najlepiej zaizolowanymi. Woda przepływa przez rurki i się nagrzewa. Natomiast, efektywne wykorzystanie panelu własnej roboty w zimie jest oczywiście możliwe i jest wiele polskich przykładów, ale jest też trudniejsze, wymaga większej staranności, nakładów, narzędzi. Kwestia wyboru.

Istnieją też przykłady powietrznych kolektorów (tu i tu), które można wykorzystać do ogrzewania pomieszczeń, jednak wydaje mi się, że w zimie i nocy, takie ogrzewanie może być tylko wspomagające i mam średnią wiarę co do jego skuteczności.

.

4.Piecyk rakietowy.

freelabowa wersja piecyka rakietowego z betonu komórkowego i gliny.

Na temat piecyków też jest bogactwo informacji w sieci. Podstawowa wartość piecyka to jego prostota i świetna efektywność (dzięki spalaniu gazów), którą można spożytkować na rożne sposoby od stworzenia palnika przez wzbogacenie pieca chlebowego po piec ogrzewający wodę czy pomieszczenia (tak się kształtuje gradacja skomplikowania instalacji). Ciekawe jest też to, że te instalacje można pomieszać, wykorzystując piecyk na kilka sposobów. Drugim powodem, dla którego warto w kontekście squatu opowiedzieć o piecyku jest cena jego produkcji. W wersji minimum potrzebujemy naprawdę niewiele: bloczki z betonu komórkowego, trochę gliny, stalowy komin i dowolny pomysł na umiejscowienie naczynia na palniku (piecyk jest najbardziej efektywny, gdy zaplanowana jest konkretna wielkość naczynia służącego do gotowania).

Ważne są proporcje poziomej części komory spalania do pionowej i to by komora spalania była zaizolowana najlepiej jak można, by we wnętrzu powstawała jak najwyższa temperatura, beton komórkowy to opcja dobra na zasadzie jakość/ceny, ale jak ktoś chce może użyć lepszych i odpornych na wysokie temperatury izolacji jak np. keramzyt. Dalej piecyk można twórczo wykorzystywać, a to przeprowadzając komin przez beczkę z wodą – ogrzewając ją a to przez materiał o dużej bezwładności termicznej jak glina – by długo trzymał ciepło – opcji i przykładów jest wiele.

Zwrócić chciałbym też uwagę, że betono-komórkowa wersja piecyka, która jest lekka i mogłaby być przydanym, mobilnym wynalazkiem dla akcji food not bombs.

.

Oczywiście, w dalszym ciągu prąd jest potrzebny, dalej nie da się zorganizować koncertu, brakuje światła czy nie da się podłączyć komputerów, ale część podstawowych potrzeb jest zaspokojona, a przywołane pomysły pomagają odciążyć źródło prądu, pozwalając podłączyć kolejne urządzenia.

Powstaną jeszcze „zestawy squattingowe”; wszystko co znajdę na temat obchodzenia potrzeby łączenia się z taką czy inną siecią (oczywiście w wersji nisko-kosztowej), tanie, śmieciowe i łatwe techniki budowy, czy – głównie linkując – bio-maszyn permakulturowych i co tam jeszcze znajdę. Wiele z tych technik – zwłaszcza najprostszych a ułatwiających życie może bardzo pomóc squattersom czy inicjatywom takim jak kooperatywy czy food not bombs. Poza tym idee takie jak freelab rozgrzewają wyobraźnię by myśleć o squatach jako miejscu nie tylko usług (warsztaty rowerowe) czy kultury ale i produkcji. Bo „alternatywnie” to znaczy przyjmując inną perspektywę, inny paradygmat. Tylko tyle. Wcale nie znaczy to: topornie, niewygodnie zimno i po ciemku. Tylko przy takim podejściu możemy mówić o rzeczywistej alternatywie.

Reklamy