Próbowaliśmy odwiedzić konferencję prasową prezydenta Jacka Majchrowskiego dotyczącą Occupy Kraków. Niestety drzwi do sali zagrodzili strażnicy miejscy. Z przecieków od sympatyzujący z nami dziennikarzami  wiemy że drogi(dosłownie) prezydent przyznał otwarcie przed zgromadzonymi dziennikarzami, że gorączkowo szukano kruczków, by przerwać protest, aby nie wstydzić się przed zagranicznymi dziennikarzami, którzy przyjadą na Euro, za to obozowisko w sercu miasta…

Drogi Turysto,

niezależnie skąd do nas przyjedziesz, z Polski, Europy czy świata, bardzo przykro mi, że w moim mieście wciąż łamie się podstawowe prawa i zasady życia demokratycznego, bez podstaw delegalizując a następnie rozbijając legalne demonstracje, wstyd mi, że powodem do aresztowania ludzi, którzy domagają się przede wszystkim rozmowy, ciągania ich po bruku i zajmowania ich mienia są walory estetyczne urzędników.

Drogi Turysto, wstyd mi za prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego, wstyd mi za wice-dyrektora ZIKiT Andrzeja Olewicza, wstyd mi za urzędników ZIKiT, wstyd mi za Straż Miejską, za Policję. Wstyd mi za to co zobaczysz, za to, że przyjedziesz do miasta, w którym samorządność jest frazesem, w którym rządzą kolonialni urzędnicy, zawsze zgięci w pół przed siła cesarza, partii czy marketingu miejskiego, zawsze chętni by przekazać dobre wieści: porządek panuje w Krakowie.

Turysto, pragnę Cię ostrzec – Kraków to dzikie miasto, w którym władza nie ogląda się na prawo. Uważaj na siebie.

Reklamy