W tym tygodniu rozpoczęła się akcja promocyjna nowej wrocławskiej inwestycji (bo w tych kategoriach należy traktować artykuł w na portalu wroclaw.gazeta.pl, nie wspominając o bryłowym streszczeniu), na którą odpowiedziało wiele oburzonych głosów. Oburzenie to, jak się mi wydaje, bardzo często ma swoje źródło w zawodzie. Ja czuję zawód.

budynek po rewaloryzacji

źródło:starter.net.pl

Chodzi o tzw. Starter, a więc dawny Hotel Asystenta przy Wybrzeżu Pasteura we Wrocławiu, który po rewaloryzacji stać miałby się blokiem kawalerek, dla studentów, młodych małżeństw, kawalerów i panien. Położony jest on w bezpośredniej bliskości wrocławskich uczelni, stąd więc naturalna grupa odbiorców. Mieszkania mają być bardzo małe od 12 do 20 m2, prawie każde z aneksem kuchennym i łazienką (na każdym piętrze jest zespół 2 mieszkań ze wspólną kuchnią), jednak z założenia spełniać mają rolę mieszkań tymczasowych, jak tłumaczy gazecie.pl Tomasz Majda, przedstawiciel dewelopera – „przechowalni”.

Jest w tym projekcie wiele pomysłów, które uważam za słuszne, jest rewitalizacja opuszczonego budynku, a nie burzenie by budować na nowo, jest szacunek do modernistycznej bryły i koloru, jest zainteresowanie potrzebami młodych, jest propozycja – owszem – za krótkiej kołdry (w przypadku 12m2 patologicznie za krótkiej), ale w sytuacji, w której nikt inny o niej nawet nie myśli, projektując „apartamenty” co najmniej 35-cio metrowe.

Sam – mieszkaniec kawalerki, mógłbym się podpisać pod otwartym „Listem do ludożerców” Różewcza i zdaniem:

zrozumcie
ludzi jest dużo będzie jeszcze
więcej więc posuńcie się trochę
ustąpcie

Jednak tutaj to nie działa, jednak tutaj inwestor kłamie. Nie chodzi mi nawet, o cenę 8000zł/m2 (najtańsza kawalerkę – 12m2 będzie można kupić za 97 tys. zł.), która jest olbrzymia, nawet jak na standard najgorszych lat rynku nieruchomości (niektórzy mówią, że złotych) i zakładając wyższą cenę za m2 w przypadku kawalerek. Nie chodzi o to, że cena ta nie ma żadnego powiązania z nakładami poniesionymi przez inwestora, że zatarto ślady po staromodnym kształtowaniu cen na podstawie kosztów budowy, a pamiętać trzeba, że mamy tu do czynienia z przebudową polegającą pewnie na nowych instalacjach, odnowieniu elewacji (warto zauważyć, że po kolorowych kostkach z elewacji na rzutach nie ma ani śladu) i nowym, łatwym kształtowaniu pomieszczeń na piętrze (w materiałach inwestora pada zdanie, że dzięki konstrukcji aranżacja piętra jest dowolna). Mi chodzi o kłamstwo polegające na mówieniu do młodych, dla których problem mieszkania jest trzecim problemem po dostępie do wody i czystego powietrza, że jest to oferta dla nich. Inwestor mówi: to jest mały metraż, jesteście na dorobku, niewiele możecie i w gruncie rzeczy nie tak wiele wam trzeba, warczy 12m2. I ja, jako, że jestem prostym człowiekiem i „wierzę w słowo” – uwierzyłbym mu, ale kiedy budynek jest „w pełni monitorowany i chroniony – przy wejściu przywita nas portier. Do cicho i szybkobieżnej windy dostaniemy się za pomocą karty magnetycznej, która pozwoli dostać się nam (wyłącznie) na kondygnację na której mieszkamy oraz otworzyć drzwi do naszego STARTERA. Energooszczędne ledowe oświetlenie części wspólnych, klimatyzacja, niskoszumowa wentylacja mechaniczna to kolejne ważne atuty w standardzie STARTERA. Szybki, bezprzewodowy Internet, bezpłatna telefonia cyfrowa pomiędzy mieszkańcami budynku, telewizja cyfrowa,” to wiadome jest, że deweloperowi zupełnie nie chodzi o zmianę myślenia, modelu zamieszkiwania. Zupełnie z reszto, tego nie kryje na swojej stronie internetowej, której przekaz skierowany jest do kupujących pod wynajem, spekulantów i korporacji.

źródło:starter.net.pl

Do młodych skierowana jest, głupkowata raczej, otoczka ikonograficzno-treściowa strony, nazwa projektu i reklama w gazecie.pl i to tu się mówi o eksperymencie. Ta część skierowana w zasadzie do dzieci jest rozczulająca w swojej prymitywności: „STARTER to miejsce, które dzięki pobliskiemu Pasażowi Grunwaldzkiemu – jednej z największych galerii handlowych Wrocławia – ułatwi Ci kontakt z rzeczywistością.” (WTF?) czy „W STARTERZE znajdziecie każde rozwiązanie: małe lub średnie mieszkanie, połączenie kilku w jedną, większą całość. A może potrzebujecie całe piętro? Tutaj jest to możliwe. Dlaczego? Bo jest moda na sukces i moda na STARTERowanie.” Nie ma więc tu mowy o domu, choćby kupionym przez bogatych rodziców, dzieciom na start, tutaj jest mowa o zabawce, gadżecie i sprzedaży stylu (Jaki to styl, to już inna sprawa. Nie będę się pastwił nad kolorami z okładek płyt disco-polo i modrianowską przetrawiona po tysiąckroć stylistyką wnętrz). Jak zwykle w tych sytuacjach konsument (nie – mieszkaniec) płaci wiele, za lichy produkt. No i wreszcie ekologia (bo jakżeby inaczej). W materiałach inwestora, nie pada słowo o ekologicznych aspektach rewaloryzacji zamiast burzenia i ponownej budowy obiektu, mówi się za to o tym, że „STARTER jest EKO. Dlatego każdy kto zamieszka w STARTERZE nie będzie płacił przez pierwsze 3 lata za wywóz śmieci. Dlaczego? Bo mamy autorski program segregacji odpadów, który wymaga od mieszkańców rygorystycznego sortowania odpadów w zamian za to ich odbiorcy przez 3 lata nie będą pobierali opłat za wywóz. Dlatego wyposażamy każde mieszkanie w zgniatarkę do butelek. STARTER jest EKO bo w standardzie przewidzieliśmy również rowerownię docelowo na 510 rowerów.”

Wzruszające, prawda?

Pozostaje jeszcze pytanie podstawowe, tak gładko przeze mnie pominięte, podczas narzekań na sprawy, które nie są najważniejsze. Podstawowe pytanie dotyczy modelu: czy nawet, gdyby ta oferta miała w sobie dużo więcej powagi niż ma w obecnej formie – to czy prawidłowym i sensowym jest małe mieszkanie własnościowe. Może powinniśmy myśleć o innym modelu, o spółdzielczych, komunalnych mieszkaniach, czymś pomiędzy akademikiem, a mieszkaniem na 4-osobowej rodziny. Kochani ludożercy, musimy zacząć rozwiązywać ten problem,

Kochani ludożercy
Nie zjadajmy się Dobrze
bo nie zmartwychwstaniemy
Naprawdę

Reklamy