W momencie kiedy w Polsce w dalszym ciągu z kompleksem „większego” i „bardziej zachodniego” świata realizowane są projekty, które coś muszą udowadniać, pokazywać że „stać nas”, w dalekim świecie są tacy, którzy jedynie co chcą udowodnić, to to, że można.

Wyprodukowaliśmy już tak dużo, że możemy to przerabiać zamiast wyrzucać, zabudowaliśmy już taki obszar, że wiele budynków możemy remontować a nie burzyć (i nie tylko słodkich kamieniczek pod kawiarenki czy młyny pod lofty). Nauczyliśmy obrabiać naturalne materiały budowlane, tworzyć sztuczne, zarządzać budową i planować w na tyle doskonały sposób, że nie istnieje, żaden moralny powód, by domy były tak drogie. Nie ma też powodu, byśmy pokornie godzili się na sytuację w której jesteśmy wewnętrznie kolonizowani, w której pracujemy nie tylko na państwo (i jego elitę) ale i na dokapitalizowanie rynków finansowych (i ich elitę). Ideałem jest rzeczywista zmiana systemu, ale możliwy jest też bojkot – trudny ale możliwy.

źródło: irishvernacular.com

Na ten bojkot z nieśmiałą nadzieją na „marsz solny” (znów chodzi o opodatkowanie podstawowych dóbr) zdecydował się architekt Dominic Stevens, który potrzebując domu postanowił go zbudować. Jak sam pisze, mając doświadczenie przy projektowaniu domów dla ludzi o małej ilości gotówki i wielkich aspiracjach, postanowił zaprojektować ekonomiczny dom wracając do ludowej tradycji skromnych domów na miarę potrzeb i możliwości. Postanowił wrócić do tradycji budowy domu dla siebie rękoma własnymi i członków jego społeczności (sąsiadów, rodziny i przyjaciół), inspirowany przez idee Waltera Segala i mając doświadczenie z jego systemem budownictwa.

Stevens pisze, że projekt wykonany był bardzo dokładnie, był zdyscyplinowany i wielokrotnie przemyślany by zracjonalizować przestrzeń i elementy konstrukcyjne budynku. W ten sposób udało mu się zbudować dom za 25,000€ w ciągu 50 dni roboczych (okres budowy trwał 2 lata). Ten czas opisuje jako trudny i męczący fizycznie i psychicznie. Jednak pracując przez dwa lata po godzinach i w święta zdobył dach nad głową nie posiłkując się kredytem.

Dom wykonany jest w konstrukcji szkieletowej – drewnianej z punktowym fundowaniem, szczegóły budowy można zobaczyć na blogu-dzienniku budowy. Konstrukcja szkieletowa była częściowo prefabrykowana w postaci ram słupów i belek stropowych. Legary podłogi podniesione zostały na wysokość ok.40cm. i zachowują rytm słupów. Rozstaw ten przeniesiony został także na krokwie, co minimalizuje oczepy, pogrubione tylko miejscowo. Dyscyplina konstrukcji dostosowanej do wymiarów poszycia, które usztywnia konstrukcję, powoduje zmniejszenie pracy potrzebnej na docinanie płyt i produkcji odpadków. A to wszystko zmniejsza koszty. Warstwy ściany są typowe dla szkieletowych domków drewnianych. Jako izolację użyto 22,5cm pianki na bazie soi (nie wiem co to) a elewacja została wykonana z czarnych płyt elewacyjnych Onduline (przypominających blachę falistą a wykonanych z włókien celulozowych). Taka izolacja ścian i pasywne uformowanie bryły budynku umożliwiło zastosowanie nagrzewnicy elektrycznej 1,5 KW jako jedynego płatnego źródła ciepła (bo jest jeszcze słońce, lodówka, komputer i miarowe oddechy domowników).

źródło: irishvernacular.com

Ten skromny i elegancki w formie dom posiada 2 sypialnie i dwukondygnacyjny pokój dzienny z dużym oknem południowym, kuchnię i łazienkę z prysznicem na parterze. Zarówno kuchnia jak i łazienka posiadają niewielkie okna. Schody, które sprawiają wrażenie wijących się wokół kuchni, prowadzą na piętro, gdzie znajduje się sypialnia z garderobą. Schody są dużo większe, niż karze minimum funkcjonalne, ale są bardzo miłą przestrzenią dzienną, z książkami ukrytymi pod stopniami. Dom utrzymany jest w mocnych kolorach i prostych kształtach i fakturach, które nie zaśmiecają przestrzeni. Mimo wielkości domu znalazło się w nim miejsce na przestronny pokój dzienny, czy tarasik przy sypialni. Jest ładnie i miło, po organizacji przestrzeni czy kompozycji wnętrz nie widać ceny domu, zdradza ją jedynie pomysł wykończenia ścian. Jeżeli dobrze zrozumiałem, to Stevens zrezygnował z gładzi gipsowej, co chyba najbardziej obniża w odczuciu standard wnętrza.

źródło: irishvernacular.com

Dokumentację domu, kosztorys materiałów, porady i zdjęcia przedstawiające gotowy projekt architekt umieścił na stronie internetowej, traktując budowę tego domu jako opór przeciwko patologiom rynku nieruchomości o których pisze:

We have been duped. At the height of the Celtic Tiger Boom €300,000 was the average house price. In total it could be calculated that one third of this went into the government coffers in the form of taxes, levies and development charges, another large chunk went into the pockets of developers. By artificially escalating the price of houses through media hype and manipulation, the government and their developer cronies seem to have transferred the national debt to being a private debt, while the developers are sitting in luxury.

Ale także, jako swego rodzaju odkupienie, przyznając się, że jako architekt był beneficjentem (chyba nie aż tak bardzo, skoro jedyną szansą na własnym dom było zbojkotowanie systemu) i częścią bańki spekulacyjnej. Dom ten w jego zamyśle stać się ma dowodem możliwości pojedynczego człowieka jak i możliwości samoorganizacji. Jak sam twierdzi, ważne dla niego jest, że niemal całkowita rezygnacja z profesjonalistów sprawia, że pobocznym efektem budowy domu staje się społeczność. W tym miejscu także powołuje się na myśl i projekty Segala, a także na współczesne funkcjonowanie tych 40-letnich już społeczności. Sam architekt opisując możliwości wybudowania domu bez wykwalifikowanych specjalistów doradza zatrudnić architekta w celu zdobycia pozwolenia na budowę, bo „budynek nie jest wyzwaniem, tylko biurokracja, która jest z nim związana”.

źródło: irishvernacular.com

Architekt postanowił zbojkotować system, odrzucić rynek, który tylko przelewa, nic nie produkując, nic nie wnosząc. Architekt postanowił wrócić do przedmiotu, wyrabiania, twierdzi, że „przekazując moim dzieciom umiejętności niezbędne do budowy domu daje im rzecz cenniejszą niż własność.” Stanisław Niemczyk powiedział by pewnie, że daje im dobra duchowe i ja – zazwyczaj głuchy na takie słowa – jemu wierzę, wierzę też tym, którzy mówią, że dzieciaki Stevensa dostają szansę na lepszą społeczność, na władzę na swoim życiem. Architekt bojkotuje system i jest to bardzo zgrabne obchodzenie problemu, do rozwiązania go potrzeba jednak więcej rozczarowanych i rozdrażnionych budowniczych.

___________________________________________________________

Przy okazji tematu taniego budownictwa polecam ciekawe, bo systematyzujące temat opracowanie uwarunkowań formalno-prawnych budownictwa naturalnego wykonane przez Mariusza Zatylnego.

Reklamy