Informacja na temat przyznania 15 listopada 2011 firmie Apple patentu na jej budynek handlowy znajdujący się w Upper West Side w Nowym Jorku podana przez archdaily.com 23. stycznia jest pięknym prezentem od losu dla bloggera, który pisze o architekturze a chciałby pokazać, że jest „zawsze z młodzieżą” i że jest – oczywiście – po jedynie słusznej stronie, a więc:

████▓▓▓▓╬╬▓█████╬╬╬╬╬╬███▓╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬█
███▓▓▓▓╬╬╬╬╬╬▓██╬╬╬╬╬╬▓▓╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬▓█
████▓▓▓╬╬╬╬╬╬╬▓█▓╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬▓█
███▓█▓███████▓▓███▓╬╬╬╬╬╬▓███████▓╬╬╬╬▓█
████████████████▓█▓╬╬╬╬╬▓▓▓▓▓▓▓▓╬╬╬╬╬╬╬█
███▓▓▓▓▓▓▓╬╬▓▓▓▓▓█▓╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬▓█
████▓▓▓╬╬╬╬▓▓▓▓▓▓█▓╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬▓█
███▓█▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬▓█
█████▓▓▓▓▓▓▓▓█▓▓▓█▓╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬▓█
█████▓▓▓▓▓▓▓██▓▓▓█▓╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬██
█████▓▓▓▓▓████▓▓▓█▓╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬██
████▓█▓▓▓▓██▓▓▓▓██╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬██
████▓▓███▓▓▓▓▓▓▓██▓╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬█▓╬▓╬╬▓██
█████▓███▓▓▓▓▓▓▓▓████▓▓╬╬╬╬╬╬╬█▓╬╬╬╬╬▓██
█████▓▓█▓███▓▓▓████╬▓█▓▓╬╬╬▓▓█▓╬╬╬╬╬╬███
██████▓██▓███████▓╬╬╬▓▓╬▓▓██▓╬╬╬╬╬╬╬▓███
███████▓██▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬████
███████▓▓██▓▓▓▓▓╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬▓████
████████▓▓▓█████▓▓╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬▓█████
█████████▓▓▓█▓▓▓▓▓███▓╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬▓██████
██████████▓▓▓█▓▓▓╬▓██╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬╬▓███████
███████████▓▓█▓▓▓▓███▓╬╬╬╬╬╬╬╬╬▓████████

Patent, o ile dobrze się zorientowałem dotyczy bryły budynku, jego zewnętrznego – bardzo banalnego – wyglądu, a rysunki patentowe posiadają mało szczegółów. Opatentowanie mieć może związek z tworzeniem polityki wizerunkowej marki, która wychodzi poza centra handlowe i chce (marka chce!) zuniformizować swoje placówki (jak każdy o imperialnych zapędach) zazdrośnie strzegąc własnego wizerunkowego sukcesu.

źródło: archdaily.com

I w sumie mogłoby być tyle, wiadomość do otagowania jako dziwne. Jak się okazuje amerykanie potrafili już w XIXw. opatentować wieżowiec a dziś patentu dorobił się budynek o subtelności marketu. Jednak właśnie opatentowanie takiego banału, form zupełnie zwykłych wydaje się tu najbardziej niebezpieczne. Pominę już wszystkie kwestie związane charakterem architektury, z jej modelem rozwoju i zmian poprzez dokładanie, ulepszanie, kopiowanie wzorców i w jak jawnej sprzeczności z tym stoi idea patentu. Dlaczego jednak przyjęto ten patent? Z tymi banalnymi formami? Gdzie tu jest nowość i oryginalność tak ważna w prawie patentowym? Jeśli architektura jest językiem, jeśli chroni się teksty literackie, a cytować można tylko fragmenty utworu, mimo, że są częścią, są oparte na wielowiekowym rozwoju form, znaczeń i symboli, których jesteśmy kolektywnie twórcami i właścicielami, z każdym kto zechce się z nami komunikować, to przecież nikt nie może opatentować słów „Dzień Dobry”. Są tu banalne, powszechnie używane słowa (kamienna ściana, szkło strukturalne), ułożone w codzienne pozdrowienia, piosenkę „Wlazł kotek na płotek” czy zdania jednoczące ludzi: „politycy to złodzieje”.

Zapomnijmy o wszystkich oczywistych argumentach przeciw, o dotychczasowej historii ludzkości i ewolucji architektury, o długu projektantów marketu Apple w stosunku do historii architektury, którego nie chcą spłacać, o wątpliwej sprawiedliwości zawłaszczania rzeczy powszechnie dostępnych i handlu nimi (jeśli mogę się wtrącić to uważam, że np. nordic walking w polskim powszechnym wydaniu, jest właśnie zagarnięciem i sprzedażą spaceru, z kijkami dodawanymi gratis), wreszcie o hamowaniu innowacji. Dajmy się ponieść reductio ad absurdum. Jeśli będziemy patentować powszechne formy budynków, to co z ładem przestrzennym, opartym przecież na powtarzalności form i proporcji. Jakim sposobem, budując dziś, dorównamy najpiękniejszym europejskim miastom, skoro te z nich, które zachwycają najbardziej uformowano z wąskiej palety lokalnych materiałów, z powtarzalnych w obrębie miasta form i rzędów wielkości. Co z zasadą dobrego sąsiedztwa? Co jeśli  któremuś z dyrektorów Apple spodoba się Dom nad wodospadem Wrighta, albo któryś z tradycyjnych domów Jana Sobiniarza?

„Miecz o dwóch ostrzach trzyma tępy żołdak.”

 

Reklamy