Nieźle. Na tym blogu – apoteozie miejskiego bajzlu, napisów na murach, budowy metodą gospodarczą, różnorodności, nawarstwianiu znaczeń i zupełnie przyziemnej wesołości, dziś tekst o pustce, esej o niczym.

Tekst powstał jako esej do projektu studenckiego*, ma minimalny związek z tematyką bloga,  ale może ktoś znajdzie przyjemność a innemu się przyda.

Część pierwsza: Wstęp

1.Problem nazwy

Minimalizm jako kolejny kierunek w sztuce XX wieku, niezwykle płodnego w różnorakie odłamy, podziały i rewolucje, w niezliczoną ilość manifestów zaczynających świat sztuki „od nowa”, od manifestu futurystów z roku 1914 gdzie czytamy że „architektura uwalnia się od tradycji i tym samym musi wszystko zaczynać od początku”1 po manifesty współczesnych biomorfistów czy grupy MVRDV, narodził się w latach sześćdziesiątych w Stanach Zjednoczonych Ameryki. D.Batchelor tak pisze o minimalizmie: ”Problem z minimal artem polega na tym , że nigdy go nie było. Co więcej większość artystów, których łączy się zazwyczaj z tym terminem, uważa go za pozbawiony znaczenia lub najgorszy z możliwych, wprowadzający tylko same nieporozumienia. Tym niemniej, trójwymiarowe prace tworzone przez pewnych artystów, osadzonych w Nowym Jorku, pomiędzy 1963 a 1965 rokiem, miały tak wiele wspólnych cech, że były komentowane, wystawiane i przedstawiane publiczności, jako coś w rodzaju kierunku w sztuce”2 Brak definicji nurtu, a także niechęć czołowych jego przedstawicieli do wspólnych teorii i etykiet generuje problem nazwy.
Maria Hussakowska tak pisze o tym problemie: „Kłopoty z nazwami to specjalność historyka sztuki zajmującego się wiekiem XX. Śledząc zdarzenia i powiązane z nimi terminy, co jakiś czas ulega złudzeniu, że znalazł wytrych, dzięki któremu opanuje dany obszar. Słowa-często zamiast otwierać jakieś drzwi do uporządkowanej przestrzeni-okazują się bezużyteczne.”3 Tak więc i w tym przypadku-szeroko pojętego minimalizmu-nazwa kierunku raczej przeszkadza niż pomaga artystom i raczej zaciemnia niż tłumaczy ich poglądy. Hussakowska w tej samej książce pt.: „Minimalizm” pisze iż ta „chorobliwa” niechęć czołowych artystów nowojorskiej awangardy (Dan Flavin4) do nazwy wygenerowała nową etykietę, nieco zmienioną: minimal art. „Te warunki lepiej spełnia minimal art., który nie wywołuje skojarzeń z –izmami, tak źle, wręcz alergicznie przyjmowanymi zwłaszcza w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.”5
Mimo niechęci do szerokiej etykiety minimalizmu, ale także dystansu do minimal artu słowa te, zaczęły robić wielką karierę na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych jako „dość nonszalanckie odwoływanie się do szerokiego pojęcia minimalizmu, w którym sens kontekstowy spychany jest na margines, a nazywa się tak wszystko co pozbawione ozdobników, wzbogacających detali: od wystroju wnętrz, poprzez modę do zjawisk w obszarze sztuki galeryjno-muzealnej i muzyki z pogranicza muzyki poważnej.”6 Takie też znaczenie sztuki, architektury surowej i zimnej, pozbawionej detali i ozdób przylgnęło do rodzącej się w tych samych latach a w pełni ukształtowanej i bardzo popularnej w latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku architektury minimalistycznej. Termin minimal art w tym czasie  „jest nie tylko rozpoznawalny, ale stał się również dostrzegany na różnych frontach-kiedyś wywrotowy, wręcz rewolucyjny został oswojony na skutek spowodowanej upływem czasu akceptacji”7, to oswojenie sztuki, a w szczególności rzeźby minimalistycznej, dzięki kulturze masowej, otworzyło furtkę, tzn. pieniądze inwestorów, dla minimalistycznych koncepcji architektonicznych, nowej estetyki wyciszenia i uspokojenia. Nazwa architektury minimalistyczne jak i same obiekty zrobiły wielką karierę światową, jako następstwo pełnych przepychu lat postmodernizmu.

2.Filozofia minimalna

Definicja terminu filozofii minimalistycznej brzmi: „Zwolennik minimalnej teorii jakiegoś terminu lub pojęcia zaprzecza temu, by można było stworzyć solidną ich teorię. Minimalna teoria np. prawdy głosi tedy, że w zasadzie nie istnieje problem dotyczący tego, co czyni pewne zdania czy pewne sądy prawdziwymi: minimalna teoria wartości zakłada, że z mówienia o wartościach albo  o wartościowaniu nie płyną żadne zgoła pożytki. Stąd podejściu temu bliski jest duch podejrzliwości wobec rozmaitych „pierwszych filozofii”, czyli możliwości takiego punktu widzenia, który znajdowałby się niejako ponad sytuacjami, w jakich dochodzimy do prawdy, wydajemy oceny itd., a zatem do punktu, który sam nie byłby w nie uwikłany i z którego można by dokonać ich przeglądu i oceny.”8 Transformując to pojęcie filozoficzne na język sztuki można powiedzieć za Marią Hussakową iż: „Stawiane pytania dotykały kwestii, jak dalece  można posuwać się w odzieraniu dzieła z sensów i estetycznych aspektów, żeby pozostało to niezbywalne minimum.”9 Te „stawiane pytania” były oczywiście pytaniami amerykańskich-upraszczając: minimalistów, a problem sensów i estetycznych aspektów jest zasadniczym pytaniem które stawia architektura minimalistyczna.
Minimaliści jak Tadao Ando czy Barragan drążą w formie budynku do samego rdzenia, do czystej postaci bryły, ściany, przestrzeni w ten sposób do prawdy. Oczyszczają sztukę „ze zbędnych, ich zdaniem, naleciałości treściowych i formalnych” ale ich dzieła odzierane są także pozornie z sensów.
Świątynie Światła i Na wodzie Tado Ando odarte są właśnie z form towarzyszących, przynajmniej w europejskiej tradycji budynkom sacrum. Zarówno buddyjskie jak i chrześcijańskie kościoły pozbawione są  wież, kolumn, stają się podobne, bliskie sobie. Nie są to formy przypisywane kościołowi, budynek traci sens gotyckiej katedry czy barokowego kościoła, staje się mały i tak jak w Paryżu w dzielnicy La Defense, jakby doklejony do wież-katedr kapitalizmu.
Kościół minimalistyczny jest podobny do domu, do muzeum,  odarty z sensu sacrum. Jednocześnie, mimo powierzchownej sekularyzacji, mimo utraty wszystkich cech kościoła, odrzucenia tradycyjnych form, następuje dotarcie do „niezbywalnego minimum”, kościół traci treść, jednak zyskuje uczucie. Nie ukazując potęgi boskiej – dzięki wyciszeniu – prowadzą do Niego. Tak samo chrześcijański jak  i buddyjski. Ta idea ma swój początek w dwudziestowiecznym postrzeganiu świata, gdzie forma budynku nie musi przedstawiać jego funkcji, bo świątynia, nawet będąc świątynią, może równocześnie być targiem, w zależności od człowieka który się tam znajduje. W ten sposób budynek zawsze reaguje na człowieka, stając się mu posłuszny, bo „architektura może być uznana za kompletną tylko dzięki człowiekowi, który jej doświadcza. Innymi słowy przestrzeń architektoniczna ożywia się jedynie w kontakcie z człowiekiem.”10

3.Istota minimalizmu

Nowojorscy minimaliści odrzucali zarówno nadmiar form jak i treści zawartych w sztuce. Minimalna miała być agresywność przedmiotu w stosunku do przestrzeni, ale także w stosunku do wyobraźni odbiorcy. Frank Stella tak przedstawiał ten problem: „Moje malarstwo jest tylko i wyłącznie tym, co jest do zobaczenia. Obraz jest tylko i wyłącznie przedmiotem… To co naprawdę chcę osiągnąć, i to czego w rzeczywistości doświadczam to możliwość natychmiastowego ogarnięcia całej idei obrazu, bez żadnych nieostrości. To co widzisz jest właśnie tym co widać”, w ten sposób minimaliści uprzedmiotowiali dzieło sztuki, stało się ono płótnem z kreskami,  skrzynką pomalowaną w dwóch kolorach. Daleko im było do idei konstruktywistów z początku wieku, do idei abstrakcji tak przecież formalnie podobnej: „Powyższy program cechuje niemal metafizyczna pasja dotarcia do ostatecznych konsekwencji”11 i dalej: „Konstruktywiści usiłowali by liczbą i logiczną konstrukcją dać przedmiot ogólny”12. Minimalistyczna filozofia odrzucała pogląd jakoby plama czy kreska mogła oznaczać coś innego niż plamę czy kreskę. Stąd też wynikał ich pogląd o tym, iż dzieło sztuki nie powinno być agresywne i nadmiernie absorbujące, gdyż jak to było już powiedziane nie jest niczym innym niż tylko przedmiotem. Był to pogląd trudny do zaakceptowania: „przez to, że jest zbyt: duża, niezgrabna, bezkompromisowa, czasem za brutalna w swej dosłowności i kłopotliwa przez odmowę uczestnictwa, nie jest ani zabawna ani dziwaczna”13
Przedmiot ten, nawet z powodu tak zdecydowanego zeświecczenia, prostoty i spokoju staje się bardzo atrakcyjny dla wyobraźni i tą cechę,  niejako wbrew minimalistom-rzeźbiarzom uważają za najważniejszą architekci. Także wbrew nim nowa architektura minimalna oddziałuje na człowieka i wchodzi z nim we wzajemne relacje emocjonalne-w przeciwieństwie do idei rzeźbiarzy, którzy bezkompromisowo twierdząc iż rzeźba jest zwykłym przedmiotem bez treści, i sensów poza trwaniem, zabraniali niejako widzowi współtworzyć, uczestniczyć w sztuce poprzez relacje z tymże przedmiotem. Za nieco bardziej tradycyjnym i poetyckim pojmowaniem dzieła minimal art opowiedziała się część artystów, i mimo, że „ten nurt w sztuce odwołuje się do doświadczenia całkowicie niemal związanego z przestrzenią zewnętrzną, to nie da się zlekceważyć interpretacji narastających wokół tej sztuki-nawet tworzonych wbrew jej założeniom-może nawet pryncypialnych. Tak więc, jeśli uznamy za coś przejściowego usiłowania-zarówno artystów jak i krytyków czy kolekcjonerów-nadania temu zjawisku pewnych cech prywatności czy duchowości, to nie można faktów tych ignorować, trzeba bowiem pamiętać, że „historii sztuki nie piszą tylko historycy”14
Po stronie takiego „duchowego” pojmowania minimalizmu opowiedzieli się także w większości architekci, mimo, że ta duchowość nurtu wynikła jakby sama z siebie, istniała na uboczu.

_________________________________________________

* informacja asekuracyjna, w razie pretensji o pretensjonalność

1. A. Sant’Elia, „L’architettura futurista” w  „Lacerba”, 1914

2. D.Bathelor, „Minimalism”, Londyn 1997, za M. Hussakowska „Minimalizm”

3. M. Hussakowska, „Minimalizm”, Kraków 2003

4. D. Flavin, „Some Remarks… Excerpts from a Spleenish Journal” w „Artforum”, 1966, za M. Hussakowska „Minimalizm”

5. M. Hussakowska, op. cit.

6. M. Hussakowska, op. cit.

7. E. Strickland, „Minimalism: Origins”, Bloomington 1993, za M. Hussakowska „Minimalizm”

8. S. Blackburn  „Oksfordzki słownik filozoficzny”, Warszawa 1997, za M. Hussakowska „Minimalizm”

9. M. Hussakowska, op. cit.

10. Odpowiedź T. Ando na decyzję Jurorów o przyznaniu mu nagrody Pritzkera w roku 1999.

11.  A. Wróblewski, „Malarstwo Absolune” w „Andrzej Wróblewski nieznany”, Kraków 1993

12. A. Wróblewski, op. cit.

13. B. Rose, „ABC Art.”, Nowy Jork 1968, za M. Hussakowska „Minimalizm”

14. M. Hussakowska, op. cit.

Reklamy