Projektowanie parametryczne dostosowujące obiekt w sposób maksymalny do funkcji, japoński mechanistyczny metabolizm budynków dawniej i dzisiejsze plany tworzenia mechanicznych tkanek z możliwością namnażania się komórek w potrzebnych miejscach, i wreszcie budynki mobilne, wędrujące i pływające – nie zamierzam podważać wiary w postęp ani niepodlegającego dyskusji prawa do snucia utopii, także technologicznych, ale w gruncie rzeczy chodzi jedynie o to, by w odpowiednim momencie nie przenosząc się, dostać dodatkowy pokój. Albo dwa.

Tinggården, źródło:skyscrapercity.com/showthread.php?t=468666

Współczesne technologie i rozwój cywilizacyjny pozwalają na rozwiązywanie problemów krętymi drogami, na używanie technologii tam gdzie samo rośnie, na chłodzenie tam gdzie wystarczy cień, na grzanie tam gdzie wystarczy – jak kot – położyć się na słońcu. Możemy to robić, bo kto zabroni bogatemu? Pytanie czy rzeczywiście jesteśmy bogaci. Pytanie czy rzeczywiście rozwój technologii spowodował, że jesteśmy lepszymi, wolnymi ludźmi. To E.Fromm pod koniec życia szczególnie żywo zajmował się problemem przerostu rozwoju techniki człowieka nad jego rozwojem jako człowiekiem i tym jak groźna jest ta dysproporcja zarówno w kontekście rozwoju technik śmiercionośnych jak i codzienność: alienacji w pracy i domu, wysokiej i wąskiej specjalizacji – wypalaniu się i starzeniu, przenoszeniu swoich ludzkich potrzeb na prestiż i obiekty technologiczne, wykazując „lenistwo” w dziedzinie bycia człowiekiem; w myśleniu, kochaniu, działaniu.

Przedstawić chciałbym jeden z pierwszych projektów cohousingu, w którym bardzo ważna jest zarówno przestrzeń tworząca odpowiednie środowisko zbudowane jak i odpowiednie środowisko społeczne. Chodzi tu o wspólnotę i samorządność. Sąsiedzi często znają się przez zamieszkaniem w jednej okolicy, wspólnie nią projektują, zarządzają i uczestniczą w jej tworzeniu. Ważny jest także rozbudowany program obiektów/pomieszczeń wspólnych: świetlic, miejsc rekreacji, bibliotek, warsztatów czy nawet kuchni. Jest to więc świadome zamieszkiwanie, współ-tworząc i współ-mieszkając. Forma i typologia architektury jest dowolna. Są to domy wolnostojące (jednak raczej o gęstej zabudowie), domy szeregowe lub zabudowa wielorodzinna.

Tinggården, żróło:skyscrapercity.com/showthread.php?t=468666

Tinggården 2, źródło:skyscrapercity.com/showthread.php?t=468666

Tinggården 2 źródło:skyscrapercity.com/showthread.php?t=468666

Cohausing narodził się w Danii w latach 60’ XX wieku, w momencie, kiedy kobiety zaczęły pracować poza domem i miał bardzo praktyczne znaczenie: ułatwiał prowadzenie domu przenosząc część obowiązków na wspólnotę (opieka nad dzieckiem, gotowanie). Jedną z pierwszych wspólnot tego typu było osiedle Tinggården w Herfolge zaprojektowane przez pracownię Vandkunsten, której budynki do dziś odznaczają się funkcjonalnym osadzeniem w kontekście bez dyktatu stylu, społecznym zaangażowaniem i rozwiązaniami ekologicznymi. Zespół, którego projekt był wynikiem rządowego konkursu na alternatywny model osiedla mieszkaniowego, został zbudowany w 1978 roku i rozbudowany 4 lata później w formie zabudowy pierzejowej, którą tworzą domy jednorodzinne rozstawione wzdłuż ulic i placów. Ten model wywodzący się z tradycyjnej urbanistyki małych miasteczek, był jednym z przykładów odrzucenia technokratyczno-purystycznej urbanistyki modernizmu w latach ‘70. Niewielkie drewniane domy (czasem drewniano-ceglane) wpisywały się w duński krajobraz i były łatwe do budowy. Jedna technologia i jeden materiał przy względnie dużej skali umożliwił obniżenie kosztów, przy zachowaniu różnorodności architektonicznej poszczególnych domów.

Urbanistyka, Tinggården 2, źródło:vandkunsten.com

Forma osiedla jest spółdzielcza, ale nie jest to taka egalitarno-rewolucyjna spółdzielnia, o której pisał np. Abramowski, zorganizowana tak, by pomóc włączyć się w nią najsłabszym, brakuje jej chęci i potrzeby ciągłego rozwoju, „pożerania” kapitalizmu. Idea spółdzielni jest tu raczej, jak w całym cohousingu, zredukowana do tworzenia stref autonomicznych dla grupy ludzi, którzy dysponują odpowiednim kapitałem społecznym, możliwością organizacji i zdolnością kredytową. Jest to samoorganizacja klasy średniej, bez ambicji szerokich zmian. Jednak – co trzeba podkreślić – takich osiedli powstaje co raz więcej – także w Polsce – a więc, wydaje się to atrakcyjną formą, której nie można odmówić bardzo pozytywnych aspektów. Dużo ciekawsza dla mnie jest jednak bardzo drobna cech projektu, w zasadzie detal – ale wymowny. Jak podaje spatialagency.net dużo lepiej niż w powstających w tym czasie projektach rozwiązano problem powiększania mieszkań wraz ze zwiększającymi się potrzebami użytkowników – mieszkania posiadają elastyczny układ, który pozwala rodzinom zmniejszać lub zwiększać ich dom w zależności od potrzeb, dodając lub zrzekając się pokoi do sąsiednich mieszkań. Niby nie wiele, ale spójrzcie, jak problem, który próbowano rozwiązać poprzez dostawianie na wpół kosmicznych kapsuł do żelbetowych trzonów, dzięki wielkim podnośnikom lub helikopterom, w tym samym czasie zneutralizowano za pomocą prostego projektu i organizacji wspólnoty. Niby niewiele ale jaki jest to świetny przykład by móc na koniec wpisu powiedzieć, że nie możemy przestać tworzyć utopii technicznych, ale warto marzyć przede wszystkim o tych społecznych, bo bez tych drugich będziemy co raz doskonalszymi maszynami, ale nie coraz lepszymi ludźmi.

Schematy kształtowania domów, Tinggården, źródło:vandkunsten.com

Na koniec jeszcze jedno zdanie, które jest bardzo ważne dla propagowania architektury społecznie zaangażowanej, która rzadko może równać się z architekturą blichtru i chłodu, elegancji budynków państwowych i korporacyjnych (cytat opisujący pracownię Vandkunsten z notatki o przyznaniu jej medalu A.Aalto): „Świadomość i zaangażowanie społeczne postrzegają oni jako źródło piękna formy budynków, a nie konieczność kompromisu między wartościami humanistycznymi a estetyczną doskonałością, innowacyjnymi rozwiązaniami przestrzennymi, formalnymi i materiałowymi.”

Reklamy