…jak napisał pewien elektryk, przesyłając projekt niespełniający żadnego z założeń projektowych. Jest w tym jednak głęboka prawda dnia powszedniego (to Łona śpiewał, że świat jest pełen filozofów), czego przykładem jest nowy budynek wydziałów Biologicznego i Weterynaryjnego, oddany w maju na kampusie Uniwersytetu Rolniczego Nottingham w Sutton Bonington. Budynek jest elementem, większego, dwudziestoletniego projektu rozbudowy kampusu w myśl zasad zrównoważonego rozwoju i jest to ważna jaskółka, która dobrze świadczy o sposobie rozumienia pojęcia „zrównoważony rozwój” przez inwestora. Nowy obiekt uniwersytecki, z laboratoriami, salami wykładowymi, komputerowymi i biurami wykonany jest w zwykłej, żelbetowej konstrukcji szkieletowej, ze ścianami osłonowymi, które to jednak wykonano z paneli szklanych a także prefabrykowanych paneli drewniano-słomianych. Pomysł jest prosty, choć to proste podejście jest innowacyjne. Skoro nieracjonalne jest tworzenie tak dużych budynków użyteczności publicznej w technologi straw-bale w konstrukcji drewnianej, to słoma i drewno zostaną wykorzystane, tylko tam gdzie jest to możliwe i korzystne-w ścianach osłonowych samonośnych. Nic na siłę. Dodatkowo panele, elementy ściany osłonowej zostały wykonane jako prefabrykowane w naprędce i na miejscu zorganizowanej fabryce w formie 4-kondygnacyjnych skrzyń drewnianych wypełnionych słomą i z 2 stron otynkowanych. Prefabrykacja uniezależniła inwestycję od zmiennej pogody i zapewniła precyzyjne wykonawstwo a także szybkie tempo montażu. Pomiędzy nierównomiernie rozłożonymi słomianymi panelami, znajdują się okna ze szklanych modułów.

źródło: worldarchitecturenews.com

źródło: worldarchitecturenews.com

źródło: worldarchitecturenews.com

Tyle o samym budynku, pisałem o nim już tutaj jeszcze jako o projekcie, więc więcej o nim już nie opowiem. Dziś jednak mogę pisać o nowym nabytku UR Nottingham jako o fizycznym obiekcie i na tym polega jego siła i nowa jakość. Nowa jakość to podejście do naturalnych materiałów, niskoenergochłonnych, biodegradowalnych, energooszczędnych w użytkowaniu i „społecznych”, jak do zwykłego materiału, który stosowany jest tam, gdzie jest to oczywiste, nie wszędzie, nie maksymalnie. Tu jedynie po części chodzi o zasady (zasadą powinno być, by uczynić architekturę ekologiczną tanią i dostępną), w głównej mierze chodzi o masę, masę krytyczną, o ilość racjonalnych inwestycji, o to by lepsze materiały (zdrowsze, tańsze) w danym miejscu zastępowały te, które używane są z przyzwyczajenia i za sprawą marketingu a nie ze względu na ich właściwości, o to by w klimacie umiarkowanym słoma i glina stały się materiałami, po prostu używanymi w danych sytuacjach. Chodzi o to by przestać cieszyć się z jaskółek, by nadeszła wiosna.

Na koniec zagadka: dlaczego budynek użyteczności publicznej, w którym wykorzystano naturalne materiały jedynie w ścianach zewnętrznych i części wewnętrznych a główna konstrukcja jest jednak z energochłonnego żelbetu jest lepszy od budynku publicznego wykonanego całkowicie z naturalnych, tanich i zdrowych materiałów? Bo ten pierwszy jest.


 

Reklamy