Jakiś czas temu na archdaily pojawiła się bardzo interesująca notka dotycząca wykorzystania kontenerów morskich w budownictwie. Przytoczono w niej wszystkie plusy kontenerów; ich cenę, wytrzymałość, możliwość zagospodarowania zalegających w dokach-w zasadzie-śmieci. Wszystko to jest ważne, znane i cenione, kiedy mówimy o architekturze świadomej, zużywającej niewiele energii i niedrogiej, jednak redaktorze archdaily wskazują na wady konstrukcji kontenerowych, podważając kilka schematów myślenia. Przede wszystkim ze względu na materiały stosowane do produkcji pojemników (powłoki mogą zawierać wiele szkodliwych substancji chemicznych, takich jak chrom, fosfor i farby z ołowiem poza tym drewniane podłogi nasączone są pestycydami takimi jak arsen i chrom), kontener powinien być w zasadzie rozebrany do szkieletu stalowego (taki zresztą schemat – użycia pojemnika jako prefabrykowanej stalowej konstrukcji szkieletowej wydawał mi się najsensowniejszy od dawna, inne materiały mogłyby być -tak jak blachy użyte do szalunków. Uderzyć się muszę jednak w pierś i przyznać, że w dyplomie użyłem blachy jako podkonstrukcji ścianek działowych), w notce zwraca się także uwagę na dużą energochłonność prac porządkowych przy kontenerze i to jest dla mnie nie najprzyjemniejszą nowością (rozebranie pojemnika, piaskowanie konstrukcji stalowej, i 2,5 kg niebezpiecznych dla środowiska odpadów, z którymi coś trzeba zrobić i ciężki sprzęt pogrzebny do wykonania szkieletu budynku). Należało by więc zrobić dokładny bilans zysków i strat, zarówno pod względem ceny konstrukcji, jak i obciążenia dla środowiska, wydaje się, że oba bilanse będą korzystne (np. unieszkodliwienie 2,5kg szkodliwych odpadów, powstałych podczas budowy jest i tak lepsze niż składowanie ich w dokach w postaci kontenerów) , ale trzeba przyjąć kilka poprawek przy chwaleniu tej konstrukcji.

Redaktorzy archdaily, zwracają uwagę na zachowaniu rozsądku przy powtórnym wykorzystywaniu odpadów, bo transport takiego kontenera przez wiele kilometrów po to by było ekologiczne, traci sens. Ważna jest zasada lokalności materiału, czasem jest to słoma i glina, czasem jest to kamień a czasem kontener i blacha falista. Trzeba szukać, tego czego jest najwięcej, co jest tanie i się nadaje, a potem budować (redaktorzy archdaily wymieniają przykład krajów rozwijających się, gdzie z racji dużej ilości kontenerów, niskiej ceny robocizny i dramatycznej sytuacji mieszkaniowej, wykorzystanie ich może być racjonalne, ale w portowym Amsterdami również wykorzystano taką konstrukcję).  Bilans zysków i strat jest więc pierwotny w stosunku do materiału.

Reklamy