Na razie nic mu nie przecieka – a to największe osiągnięcie architektury.

Santiago Cirugeda

Grupa Recetas Urbanas (recepta/przepis na miasto), której założycielem i twarzą jest, cytowany wyżej i przebywający niedawno we Wrocławiu na Europejskim Kongresie Kultury Santiago Cirugeda, jest prawdziwym wyrzutem władz miejskich Sewilli, żywiącym się wszelkimi patologiami europejskiego miasta, żywiącym się tym co z tych patologii upichci.

Na swoich stronach aktywiści przedstawiają recepty, przepisy na miasto tzn. sposób budowy, urządzenia, tworzenia miejsca do mieszkania. Bo tym, a nie globalnym węzłem przepływu kapitału, miejscem tworzenia idei i postępu, urzeczywistniania utopii czy antyutopii, p r z e d e w s z y s t k i m jest miasto. Przypomniana wyżej wypowiedź architekta zdaje się wskazywać, że w czasach z jednej strony barokowego przepychu, z drugiej braku podstawowych dóbr, należy wracać do takich podstawowych definicji. To samo mówi dziś Zumthor, to samo na początku dwudziestego wieku powtarzali moderniści: nie potrzeba nam eklektycznych pałaców – potrzeba nam tanich mieszkań. Dziś, sto lat później powtarzamy: nie trzeba nam dekonstrukcyjnych centrów konferencyjnych, trzeba nam tanich mieszkań.

Cirugeda: „Sytuacja w mieście nie poprawi się dzięki Muzeum Guggenheima”

Na swoich stronach architekci przedstawiają projekty jako przepisy, w sensie kucharskim, tzn. najpierw podają składniki-proces administracyjny, potem opis problemu na jaki zwraca uwagę projekt – opis potrawy. Później jest krok po kroku, co dodać, gdzie pomazać farbą, a gdzie zanieść podanie, kiedy postawić rusztowanie a kiedy dodać soli i wreszcie zdjęcia dania – opis społecznego celu przedsięwzięcia. Tak opisany jest sztandarowy pomysł grupy – mieszkania na rusztowaniach. Taki dom w 1997, jeszcze jako student, postawił sobie sam Cirugeda, a przepis, czy recepta na brak tymczasowego miejsca zamieszkania dostępna na stronie odpowiada jego doświadczeniu. Rusztowanie stanęło, po tym jak na fasadzie budynku wymalowano sprejem inicjały S.C., następnie Cirugeda wystąpił o pozwolenie na postawieni rusztowania w celu zamalowania szpecących zabytek napisów (mógł to zrobić mimo, że nie był właścicielem obiektu) i zamieszkał na rusztowaniu do czasu, aż musiał je rozebrać. Przeszedł przez cały proces administracyjny i nie złamał żadnego przepisu.

Oprócz przywoływanego chyba w każdym projekcie Recetas Urbanas braku tanich mieszkań architekt zwraca tutaj uwagę na trudności, z jakimi mierzą się ubożsi mieszkańcy zabytkowych budynków w centrum w związku z ochroną konserwatorską i potrzebą ogromnych nakładów związanych z jakąkolwiek przebudową. Architekt podkreśla także (również, ze względów prawnych) na odwracalność takiej ingerencji w zabytkowy budynek.

źródło: recetasurbanas.net

Drugim ważnym projektem jest dom na dachu. Jest to inwestycja możliwa do przeprowadzenia w zgodzie z prawem, jednak możliwe są odmowy, zwłaszcza w zabytkowych częściach miasta (architekt nazywa regulacje prawne dotyczące konserwacji budynków i krajobrazu miejskiego paraliżem środowiska miejskiego i przetwarzaniem miasta w park tematyczny). Na okoliczność urzędniczej odmowy powstał przepis na La casa de Pepe – nielegalny dom na dachu. Przepis daje rady jak cicho, dyskretnie zbudować mało rzucający się w oczy dom na dachu. Przepis jest naprawdę dokładny i obejmuje np. propozycję podpięcia się kanalizacją sanitarną domku pod wpust dachowy, a więc do kanalizacji deszczowej (pomysł przy większej skali nie do obronienia). Dyskretna budowa domu jest możliwa przede wszystkim dzięki zmowie milczenia legalnych lokatorów, którym nowi mieszkańcy płacą czynsz.

źródło: recetasurbanas.net

Projekt ma na celu ma zwrócenie uwagi na brak tanich mieszkań i na to, że prawo do dachu nad głową jest bardziej podstawowe niż obowiązki administracyjne, założeniem było także stworzenia bodźca do dyskusji nad ramami ochrony konserwatorskiej centrów miast. W tym celu po zakończeniu prac architekci i domownicy złożyli na siebie skargę, pokazując proces budowy jednak w taki sposób, by nie można było rozpoznać umiejscowienia budynku i pracowników. Te same materiały wysłane zostały do prasy. Architekci tłumaczyli także wybranie zabytkowej lokalizacji, tym, że lokatorzy nielegalnego budynku urodzili się w tej części Sewilli a problem z zamieszkaniem w miejscu urodzenia utożsamiali z procesami gentryfikacji.

Większość projektów wiąże się z niezwykłym podejściem do prawa i procedury administracyjnej, jednak nie dochodzi do złamania prawa, a jedynie – i to rzadko – do niedopełnienia procedury administracyjnej (przypomina się walka Waldemara Deski). W większości przypadków jest to działanie w lukach prawnych, wykorzystywania przepisów inaczej niż w intencji prawodawców. Jest to więc działania zupełnie w ramach systemu, jednak wirusy działają także w jego ramach.

Cirugeda zna prawo bardzo dobrze, po to aby wybierać drogi obok niego, sam powtarza: „nie popełniamy nigdy przestępstw, co najwyżej administracyjne nieprawidłowości, i to dla pożytku społecznego, bez korzyści ekonomicznych.” W swoich receptach współpracowników, ewentualnych użytkowników przepisów nazywa obywatelami, nawołując do znajomości prawa, do obrony narzędziami, które dostajemy.

Jednak hiszpańska grupa doskonale zna pojęcie obywatelskiego oporu i potrafi swoje projekty przedstawić jako narzędzie takiej działalności: „”Tick” (konstrukcja mocowana do drzewa, tworząca schronienie dla jednej osoby, zaprojektowana na okoliczność protestów i okupacyjnej ochrony drzew przed wycinką w jednej z dzielnic Sewilli) można odczytywać jako element architektoniczny miejskiej partyzantki, przeznaczony do długotrwałego pokojowego oporu. Jego łatwa instalacja pozwala na bardzo szybko kolonizację obszarów miejskich, podczas gdy konstrukcja zapewnia komfort umożliwiający dłuższą okupację. Chroni swoją powłoką, eliminuje możliwość gwałtownej eksmisji (gumowymi kulami, armatkami wodnymi), w ten sposób nakłania strony do dialogu.”

źródło: recetasurbanas.net

Na swoich stronach architekt przedstawia przepisy na zmiany, składniki, przyprawy i sposób przyrządzania, mieszania, fermentu, bo tak należy rozumieć akcje typu domy wijące się po ścianach budynku, czy te na dachach, których istnienie zależy jedynie od dyskrecji sąsiadów, nie są to przecież rozwiązania, z czego zdają sobie sprawę autorzy i to cieszy. Widzą wielki potencjał mobilnej i tymczasowej architektury, zastrzegając, że „tymczasowość i ‚rozkładalność’ to nie kaprys, to metoda, która zapewnia szerszy wachlarz prawnych możliwości. Problemem mieszkalnictwa powinno się zająć państwo, a ponieważ tego nie robi, proponujemy rozwiązanie na jakiś czas.(…) Darmowe budki telefoniczne, parkingi rowerowe, ławki – to projekty, które nie zmienią planów urbanistycznych ani polityki, ale konkretny moment tak.” Jednak Santiago Cirugeda wraz z towarzyszami ma pełną świadomość, że to za mało, że to przepis na torcik a nie obiad dla wielu, dlatego wraz z prawnikami, urbanistami, squattersami pracuje nad poszukiwaniem bardziej masowych, i systemowych rozwiązań. Nie wiadomo jeszcze jakie będą tego skutki, czy będzie miało to siłę przywoływanego modernizmu. Póki co jest to krzyk. Krzyk trzydziestolatków, młodych małżeństw, mieszkających z rodzicami. Jednak robi się on co raz głośniejszy i co raz to z innej strony.

____________________________________________________________________

Cytaty pochodzą z artykułu pt. „Własny kąt na rusztowaniu” Aleksandry Lipczak