Waldemar Deska, o którego walce pisałem tutaj, opublikował notkę, którą, moim zdaniem słusznie, chociaż czasem stylistycznie bardzo niejasno zarzuca państwu (ja piszę z „małej”) łamanie podstawowych wolności, w imię prewencji, braku zaufania i samo-konstytuowania się biurokracji (tzn. samo-napędzającej się praktyki urzędów). Ma to miejsce w prawie budowlanym, w monitoringu miejskim i wielu innych praktykach, kiedy to „miękkie” państwo mówi: „wszystko można, ale…”

Waldek Deska mógł mieć spokój, ale…

Polecam przebicie się przez ten ciekawy chociaż, moim zdaniem, nie-najjaśniej (także graficznie) napisany TEKST.

Reklamy